Starego młyna czar i przyjaźń

Młyn który przez przypadek mogliśmy obejrzeć w okolicy Ojcowa pachniał starością, był tajemniczy, pełen półcieni i promieni słońca chcących usilnie wtargnąć do środka. Niezwykle czułam się tam dobrze…trochę jakbym cofnęła się do innych czasów, gdzie wszystko wyglądało i działało inaczej, gdzie człowiek był bardzo istotnym elementem tego, co powstaje. Od dawna mamy sentyment do takich miejsc, bo bardzo fascynują i pociągają pewną tajemniczością. Młyn ten należy do osoby prywatnej, która prowadzi gospodarstwo agroturystyczne, więc nie jest dostępny dla każdego turysty przechadzającego się po tych okolicach, a szkoda bo naprawdę warto go zobaczyć. Czas kiedy tam byliśmy był dla nas niezbyt łatwy bo mieliśmy dość płomienną przygodę z naszym autem, ale przyjazd naszych przyjaciół i urok miejsca dały nam chwilę na złapanie oddechu i przemyślenia. Dzięki Asia, Beata, Kuba i Darek, że jesteście 🙂


Cudne wiejskie klimaty

 

 

Siano pachnie snem
siano pachniało w dawnych snach
popołudnia wiejskie grzeją żytem
słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach
życie – pola – złotolite

Wieczorem przez niebo pomost
wieczór i nieszpór
mleczno krowy wracają do domostw
przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu.

Nocami spod krzyżów na rozdrogach
sypie się gwiazd błękitne próchno
chmurki siedzą przed progiem w murawie
to kule białego puchu
dmuchawiec

Księżyc idzie srebrne chusty prać
świerszczyki świergocą w stogach
czegóż się bać

Przecież siano pachnie snem
a ukryta w nim melodia kantyczki
tuli do mnie dziecięce policzki
chroni przed złem

aut. Józef Czechowicz